Przebicie do Śródmieścia – Marsz Pamięci

Przebicie do Śródmieścia – Marsz Pamięci

31 sierpnia zapraszamy na „Przebicie do Śródmieścia – Marsz Pamięci”. Uroczystości upamiętniające podjętą przez Powstańców próbę połączenia dwóch walczących dzielnic rozpocznie o godzinie 18:00 Mszą Św. w Kościele pod wezwaniem św. Antoniego Padewskiego przy ul. Senatorskiej 31 w intencji żołnierzy Armii Krajowej biorących udział w Przebiciu. Około godziny 19:15 przy ul. Bielańskiej (róg ulicy Daniłowiczowskiej) zostanie odczytany Apel Pamięci oraz odbędzie się ceremonia złożenia wieńców. Następnie spod Reduty Banku Polskiego wyruszy marsz trasą oddziału składającego się w głównej mierze z żołnierzy kompanii „Rudy” batalionu „Zośka”, który jako jedyny przedostał się górą przez Ogród Saski do Śródmieścia.

W tym dniu składamy im szczególny hołd i polecamy Waszej pamięci.

TRASA MARSZU

1. Bielańska 3 – Stare Miasto – Tablica pamięci żołnierzy AK, poległych 31 sierpnia 1944.

2. Senatorska 33 – Stare Miasto – Tablica na ścianie kościoła p.w. św. Antoniego od strony Ogrodu Saskiego: „W tym miejscu w dniach 3 i 15 sierpnia 1944 r. hitlerowcy rozstrzelali 150 osób”.

3. Zielna 39 Budynek PAST-y – Śródmieście Północne.

RYS HISTORYCZNY

W trzeciej dekadzie sierpnia 1944 roku dowództwo AK podjęło próbę połączenia dwóch walczących dzielnic: Starówki i Żoliborza. Niestety, dwa natarcia w pobliżu Dworca Gdańskiego, zakończyły się niepowodzeniem a Stare Miasto z każdym dniem zamieniało się w morze ruin, które grzebały setki cywilów i walczących.

Od 23 sierpnia padały kolejne punkty oporu i gdy Niemcy od północy opanowali gmach PWPW, a od południa zajęli Katedrę, płk „Wachnowski” podjął decyzję o przebiciu do Śródmieścia.

Przedstawiony płk. „Monterowi” plan przewidywał dwuskrzydłowe natarcie. Prawe skrzydło stanowiły siły: batalionu „Chrobry” I i kompania kapitana „Nałęcza”, lewe skrzydło składało się z oddziału „Brody”, batalionu „Parasola” i oddziału kpt. „Trzaski”. Uderzenie obu tych skrzydeł miało być poparte desantem kanałowym porucznika „Piotra” z batalionu „Czata 49”, którego zadaniem było opanowanie placu Bankowego.

W ślad za oddziałami powstańczymi mieli wyruszyć w drogę ranni, żołnierze bez broni oraz cywile. Wszystkie stanowiska obrony miały zostać utrzymane do ostatniej chwili, a czuwający na nich żołnierze mieli je opuścić dopiero po sygnale rakiety.

O wyznaczonym czasie na podwórku Banku Polskiego ustawiły się w szeregach oddziały, w tym żołnierze batalionu „Zośka” w sile 70-80 ludzi.

Około godziny 1 w nocy rozległy się strzały od strony placu Żelaznej Bramy, a następnie placu Bankowego, świadczące o rozpoczętym desancie kanałowy. Niestety, wykonujący go żołnierze oddziału „Piotra” nie zostali zawiadomieni, że zmianie uległ czas rozpoczęcia generalnego natarcia, toteż po krótkiej wymianie ognia, wycofali się ze stratami. Podobnie zakończył się atak majora „Zagończyka”, którego oddział natrafił na silny ogień niemieckich granatników i moździerzy. W czasie, gdy wymienione oddziały toczyły samotną walkę, płk „Wachnowski” bezskutecznie czekał na meldunki, które miały mu umożliwić rozpoczęcie natarcia. Wreszcie po kilku godzinach oczekiwań, tuż po 3 nad ranem, wydał rozkaz rozpoczęcia szturmu.

Uderzenie rozpoczął oddział kapitana „Trzaski”, który pod silnym ogniem niemieckim, trzykrotnie podrywał się do biegu.

Za nim podążyła grupa miotaczy płomieni, następnie plutony „Zośki”: „Felek”, „Alek”, „Sad” i „Maciek” oraz pluton „Śnicy”.

Morderczy ogień wroga siał spustoszenie wśród szeregów powstańczych i doprowadził do wycofania się na stanowiska wyjściowe wszystkich pozostałych oddziałów, tj.  porucznika „Topolnickiego”, „Leny” i batalionu „Parasola”.

Na drugą stronę ulicy Bielańskiej przedostał się jedynie pluton „Śnicy” oraz plutony „Felek”, „Alek” i „Sad” dowodzone przez Andrzeja „Morro”. W sumienie około 60 osób.

Oddział ten dotarł do posesji domu przy ulicy Senatorskiej, skąd wysłany do znajdującego się naprzeciwko kościoła Świętego Antoniego zwiad, przyniósł wiadomość, że w świątyni nie ma Niemców.

Po utworzeniu zasłony dymnej powstańcy przedostali się do kościoła, ale nie mogli w nim zostać, gdyż znajdował się pod silnym ostrzałem wroga. Wykorzystując atak bombowców na Bank Polski na ulicy Bielańskiej, żołnierze „Zośki” przedarli się do piwnicy pałacu Zamoyskich, gdzie spędzili cały dzień.

Był to – jak wspominali po latach – najdłuższy dzień w ich życiu. Stłoczeni w korytarzu piwnicy, bez wody, jedzenia i opatrunków musieli zachować idealną ciszę, by nie zdradzić swojej obecności, kręcącym się wokół Niemcom i Ukraińcom.

Godziny spędzone na wytężonym nasłuchiwaniu i przyjmowaniu wrzucanych do piwnicy granatów, to czas, który kapitan Jerzy nazwał później „symbolem karności i dyscypliny silniejszej niż śmierć”.

Wreszcie po zapadnięciu zmroku z ust kapitana Jerzego padł rozkaz opuszczenia pozycji i uformowania kolumny, która udając niemiecki oddział miała przejść przez Ogród Saski do polskich stanowisk na ulicy Królewskiej.

Zośkowcy ściągnęli opaski, poprawili panterkowe mundury i rozpoczęli swój pochód w milczeniu, gdyż zgodnie z wytycznymi odzywać się mogli tylko znający język niemiecki, tj. „Drogosław” i „Witold”.

Marsz odbył się bez większych przeszkód, bowiem Niemcy nie zwracali na powstańców najmniejszej uwagi, a ci, gdy zostali przez nich zaczepieni, odpowiadali pewnie i ani na chwilę nie zwolnili kroku.

Wreszcie dotarli do ruin giełdy, skąd przedostali się na drugą stronę ulicy Królewskiej, krzycząc z całych sił: „Nie strzelać! Idzie Starówka”.

Andrzej „Morro” za przeprowadzenie sławnego i brawurowego przebicia ze Starówki do Śródmieścia został awansowany na porucznika i otrzymał krzyż Virtuti Militari.

Jedna z ocalałych uczestniczek przebicia, Barbara Chylińska ps. „Bogna”, po powrocie z niewoli poszła w ruiny między ulicami Bielańską a Senatorską. Na placyku leżał stos niedopalonych, ludzkich kości…

(Autor: Iwona Rusek)


fot. Grzegorz Trynkiewicz (Źródło:fotogrzech.blogspot.com)